W miesiąc po wyborach Fundacja Klub Obywatelski i Grupa Inicjatywna
Parlamentarnej Grupy Kobiet zorganizowała w Senacie konferencję
"Kobieta w III-cim Tysiącleciu". Do udziału w niej przyjęło
zaproszenie sześć z siedmiu ambasadorek państw mających swoje
przedstawicielstwa w Polsce. Ambasad jest ponad sto. Ambasadorów
większość, ambasadorek siedem.
Organizatorki chcąc zachować się zgodnie z protokołem dyplomatycznym
zadzwoniły do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Zapytały czy
przedstawicielki dyplomatyczne można przedstawiać jako ambasadorki i
dyplomatki.
Zdawałoby się, że tak postawione pytanie powinno tych po drugiej
stronie wprawić w zakłopotanie. Powinni wpaść w popłoch, złapać się za
głowę i przyznać - o rany, rzeczywiście! Od lat dajemy plamę!
Edward Pietkiewicz, spec od dyplomacji, autor coraz to wznawianej
książki "Protokołu Dyplomatycznego", ani się zająknie. Kobieta w
dyplomacji kojarzy się autorowi jedynie z żoną dyplomaty. Tytuły
cytowane przez Pietkiewicza odnoszą się tylko do panów. Autor mnoży
Jego Cesarską przez Jego Książęcą Mość. Ot, sztuczny świat sztucznych
panów.
Skoro jednak tako rzecze autorytet, cóż dziwić się urzędnikom MSZ, że
wcale w popłoch nie wpadli. Przeciwnie, buńczucznie przywołali
organizatorki do porządku. Nie ma żadnych ambasadorkach, żadnych
dyplomatek. Jest ambasador, dyplomata i basta. A dyplomatka, owszem
też jest - ale to teczka, tylko zwykła teczka i nic więcej.
Dyplomację wymyślono, by skorym do agresji, ociężałym i niezdolnym do
empatii mężczyznom dać szansę ujścia z życiem w spotkaniu z obcymi. To
było jednak dawno, dawno temu. Od tego czasu wymyśliliśmy Powszechną
Deklaracje Praw Człowieka, Pakty Praw Obywatelskich i Politycznych i
Polską Konstytucję z gwarancją równych praw, braku dyskryminacji w
życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek
przyczyny (art. 32 Konstytucji RP).
Zadziwia, więc i szczerze razi rozpanoszona dyskryminacja w języku i
brak wrażliwości na nią. Wydawałoby się, że Ci odpowiedzialni za
poprawność polityczną i za szczególną staranność w jej przestrzeganiu
powinni być w awangardzie, dać przykład i wykazać się wymaganą w
dyplomacji grzecznością. Nic jednak takiego się nie dzieje. Jeśli o
rażeniu mowa, to zazwyczaj razi co innego.
Proszę posłuchać: ambasadorka, dziekanka, prawniczka, reżyserka,
dyplomatka. Czy to brzmi? Ambasadorka brzmi niepoważnie. Dziekanka to
akademik na Krakowskim w Warszawie. Prawniczka przyprawia o ból zęba.
Reżyserka to kabina reżysera, a dyplomatka, to oczywiście teczka. Ale
proszę teraz posłuchać: lekarka, konduktorka, rzeczniczka praw,
pilotka, posłanka...I co? I nic. Ząb nie boli i nikt się nie zżyma.
Lekarka rzecz oczywista. Konduktorka, wcale nam się nie myli z torbą,
choć pewien rodzaj toreb też się tak nazywa. Rzeczniczka praw od
czasów profesor Łętowskiej sprawia, że to raczej rzecznik, a nie
rzeczniczka brzmi łyso. Pilotki- kobiety za sterem samolotu nikt nie
pomyli z czapką, tak jak i pilota, mężczyzny za sterem samolotu z
pilotem do telewizji.
Posłanka? Choć nadal nie wymieniona w ustawie jest faktem, na jawie i
w języku. I coraz mniej jest chętnych, by do posłanki wracać się per
"szanowny pośle". Dlaczego? Bo poseł w odniesieniu do posłanki razi,
przyprawia o ból zęba i źle się kojarzy.
O co więc w tym wszystkim chodzi? O porządek niemal boski, czy o
zwykłe przyzwyczajenie? W końcu gżegżółka też brzmi okropnie, na
dodatek jest ortograficzną zmorą młodzieży, a nikt gżegżółki się nie
czepia. Przyzwyczajenie więc? Z pewnością, ale nie tylko.
Język to tajny agent, działa podstępnie, bo podskórnie. Posługując się
nim na co dzień robimy to odruchowo, niemal bezrefleksyjnie. Nie
zastanawiamy się, dlaczego w końcu skoro Bóg jest bezpostaciowy
przydajemy mu formę Pan, a nie Pani?
Dlaczego, choć można nie wysilamy się, by wprząc w służbę języka męski
odpowiednik niańki, sprzątaczki, gosposi, salowej?
Dlaczego wreszcie tak gwałtownie reaguje MSZ gdy stwierdzamy fakt, że
czy ktoś chce, czy nie oprócz dyplomatów są i dyplomatki, oprócz
ambasadorów - ambasadorki. Pora najwyższa się przyzwyczaić, bo
nadchodzi czas Prezydentek i Marszałkiń.
O ile dyplomatka i ambasadorka już tym razem zabrzmiały bardziej
swojsko, zgrzytnęło jedynie przy prezydentce i marszałkini. Z
językiem, jak widać, poradzimy sobie prosto. Język, to kwestia
przyzwyczajenia i powtórzeń.
Gorzej z tymi, co tkwią w patriarchalnych oparach. Ci gotowi swoje
racje wywodzić z leksyki i zwyczaju. Niechętnie awansują kobiety, choć
sami sobie nie radzą. A jeśli już promować muszą to pod warunkiem, że
nic się nie zmieni. Mają pozostać ukryte za szczelnym czarczafem
utkanym ze słów. Odziane są w męski tytuł, obce w świecie, w którym
nie ma dla nich nawet nazwy. No cóż, jeśli brakuje nam słowa na
opisanie faktów- to czas go stworzyć. Dyplomatka, to może i torba, ale
dziś coraz częściej - to przede wszystkim - kobieta.
Skoro poradziliśmy sobie z gżegżółką nic już nam straszne być nie
może. Jeśli ktoś powie, że problem w tym, że zwyczajowo tak, a nie
inaczej przyjęło się mówić - zostawmy ten problem dyplomatkom.
Dyplomatki mają torebkę w ręku, a na karku głowę. One sobie z tym
poradzą.
Autorka: MONIKA PŁATEK
Prezeska Polskiego Stowarzyszenia Edukacji Prawnej
Adiunkt-ka na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.
1. uważam, że ,,kobieta-żołnierz" jest obraźliwe dla kobiet.
2. ,,kobieta-żołnierz" jest niepoprawne językowo
3. taka zbitka jest dziwolągiem i bez sensu
uzasadnienie:
1. ,,kobieta-żołnierz" podkreśla nierównouprawnienie kobiet!
Przez analogię, przy równouprawnieniu powinno się pisać mężczyzna-żołnierz!!, ale się jakoś nie pisze (?!).
2.Żołnierka jest słowem nowym, ale kiedyś nowe były adwokatka, dyrektorka, prawniczka, ekspedientka, doktorka i .... tak dalej mógłbym wymieniać!
A dziś nikt nie ośmieli się napisć ,,kobieta-adwokat'', ,,kobieta-ekspedient", bo by się panie obraziły!
A WYSKUBAŁYBYŚCIE MI WSZYSTKIE WŁOSY ZE ŁBA, gdybym napisał ,,KOBIETA-CZŁOWIEK''!!!!
Chociaż męscy szowiniści mówią, że kobiety same nie myślą o sobie: człowiek, bo gdy krzykną na ulicy: hej człowieku! -to tylko mężczyźni się odwracają.
Zatem jeśli chcecie panie nadal stosować męskie określenie ,,kobieta-żołnierz'' to same się poddajecie męskiej dominacji i nierówności płci!
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach