Armia Krajowa Armia Krajowa
forum Armii Krajowej
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 AlbumAlbum  ProfilProfil    Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 


1.,,post'' po polsku to temat wpisu (wpis) ; 2. żeby oddać głos w ankiecie trzeba się zarejestrować)

Bohaterka, wzór dla pokoleń - Elżbieta Zawacka



 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Armia Krajowa Strona Główna -> prof. gen. Elżbieta Zawacka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ak
Site Admin


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 51

PostWysłany: Czw Paź 29, 2009 7:25 am    Temat postu: Bohaterka, wzór dla pokoleń - Elżbieta Zawacka
Odpowiedz z cytatem

Kobieta - bohater, wzór dla pokoleń - Elżbieta Zawacka
Legendarną ,,Zo'' wspominają ludzie, którzy się z nią zetknęli

Szymon Spandowski

Elżbieta Zawacka, jedyna kobieta wśród Cichociemnych.

,,Nie lubię tego słowa - bohaterki, bo to nie o to chodzi. Bohaterski czyn jest jeden - nagły, wielki wysiłek, a tu chodzi o tę stałą służbę, to oddanie całkowite, to poświęcenie rodziny, wszystkiego dla służby''. (generał prof. dr hab. Elżbieta Zawacka)
Kobieta renesansu
- Byłam obok niej przez prawie 25 lat - mówi Dorota Zawacka-Wakarecy, prezes zarządu Fundacji Archiwum i Muzeum Pomorskiego Armii Krajowej oraz Wojskowej Służby Polek w Toruniu, założonej przez Elżbietę Zawacką. - Mój dziadek i jej ojciec byli braćmi. Moje pierwsze poważniejsze kontakty z nią to był początek lat 80. ubiegłego wieku. Wcześniej oczywiście spotykaliśmy się na różnych uroczystościach rodzinnych, ale ona była zawsze zbyt zajęta, by utrzymywać ścisłe kontakty rodzinne. Całe swoje życie podporządkowała Służbie. Była bardzo zorganizowana i wymagająca, przede wszystkim wobec siebie. W sprawach służbowych potrafiła dzwonić do nas o każdej porze dnia i nocy, nigdy jednak nie prosiła o nic dla siebie. Mimo tego, że była wymagająca, potrafiła być także niezwykle ciepła. Bardzo się interesowała moimi dziećmi i tym, co się u nas działo. Była genialnym psychologiem. Potrafiła rozmawiać z każdym i robiła to w taki sposób, że nikt, bez względu na to czy był to profesor, czy hydraulik, nie czuł, że ma do czynienie z kimś wyjątkowym. Jeśli była z czegoś niezadowolona, to okazywała to w taki sposób, że nie sprawiała człowiekowi przykrości. W ogóle miała taki dar, tak rozmawiała z ludźmi, że nie sposób jej było odmówić, a gdy na różnych spotkaniach zaczynała opowiadać, wszyscy słuchali jej z zapartym tchem. Była też prawdziwą kobietą renesansu. Bardzo szybko sprawiła sobie komputer, zrobiła to w zasadzie zaraz, jak tylko komputery się pojawiły. Nauczyła się nim posługiwać, nie wystarczyła jej jednak sama umiejętność, na początku chciała wiedzieć dokładnie, dlaczego na ekranie dzieje to, co się dzieje. Fascynował ją internet, cieszyła się, że dzięki niemu możliwy jest natychmiastowy kontakt, a ona zawsze miała tysiące planów, zawsze musiała mieć natychmiast odpowiedź i plan działania. Denerwowała się na swoje koleżanki - kombatantki, gdy te nie chciały się przekonać do komputera. Była całkowicie oddana służbie, zachowaniu pamięci o pokoleniu, które walczyło o wolną Polskę w czasie wojny i po niej. Zaangażowała się także bardzo w zjednoczenie kombatantek - tych, które walczyły na Zachodzie i na Wschodzie. Cały czas interesowała się jednak tym, co się teraz dzieje w kraju. Ostatnio na przykład bolała bardzo nad tym, że Wisła nie jest zagospodarowana.
Elżbieta Zawacka, bohaterka II wojny światowej, przez lata była w Toruniu nieznana. Prawda o jej fascynującym życiorysie zaczęła wychodzić na jaw dopiero na początku lat 80.
- Po wojnie wielu AK-owców, szczególnie Cichociemnych, było w Polsce prześladowanych. Potem jednak, w latach 60., 70. część cichociemnych mniej lub bardziej pogodziło się z systemem i o nich było w Polsce głośno. Zawacka nigdy się nie pogodziła z komunizmem i przez lata była w kraju nieznana - mówi Stanisław Śmigiel, legenda toruńskiej opozycji, człowiek, który ,,odkrył''; Zo. O Elżbiecie Zawackiej dowiedziałem się w Gdańsku pod koniec lat 70. od Zofii Zbyszewskiej, siostry komentatorów Wolnej Europy.
Bohaterowie MacLeana wyglądają przy niej blado
Stanisław Śmigiel pierwszy zainteresował się toruńską Cichociemną, To, że mieszkańcy miasta poznali jego przyszłą Honorową Obywatelkę, jest też ogromną zasługą innego toruńskiego opozycjonisty, Andrzeja Sobkowiaka.
- To było jakoś na początku lat 80. - wspomina jego żona, Dorota Sobkowiakowa. - Z Poznania przyjeżdżał wtedy człowiek, zapomniałam nazwiska, który pracował w dziale prohibitów tamtejszej biblioteki uniwersyteckiej. Na co dzień był wzorowym bibliotekarzem, który niczym nielegalnym się nie interesował, na weekendy przyjeżdżał jednak do Torunia i przywoził zakazane książki, które my czytaliśmy, a cześć z nich potem była drukowana i wydawana w Toruniu w drugim obiegu. To on przywiózł kiedyś ,,Drogi Cichociemnych'', wydany w Londynie zbiór wspomnień Cichociemnych, którzy po wojnie zostali na Zachodzie. Tam trafiliśmy na bardzo ciepłe wspomnienie jednego ze skoczków (kapitana Kazimierza Bilskiego, ps. „Rum – przyp. red.) o kobiecie, która również została zrzucona nad Polską. Ta opowieść zrobiła na nas wielkie wrażenie, zastanawialiśmy się, czy ta kobieta jeszcze żyje. Jakieś dwa tygodnie potem, Andrzej wleciał do domu z rewelacją, że nie dość, że żyje, to jeszcze jest w Toruniu. Organizowaliśmy wtedy spotkania Wszechnicy Związkowej, Andrzej więc poszedł do pani Zawackiej i zaproponował, by wzięła udział w tych spotkaniach. Przystała na to bardzo entuzjastycznie i nieco ponad dwa tygodnie po tym, gdy pierwszy raz o niej się dowiedzieliśmy, mieliśmy zaszczyt gościć ją w naszym domu. Od samego początku zrobiła na wszystkich słuchaczach ogromne wrażenie. Opowiadała głównie o tym, jak w czasie wojny organizowała kanały przerzutowe, bazując głównie na swoich uczennicach ze Śląska. Mówiła ze łzami w oczach, bo kilka jej uczennic, swoją konspiracyjną działalność przypłaciło życiem. Zawacka była wspaniała i bezpośrednia. Umiała świetnie opowiadać, a życiorys miała taki, że przygody różnych filmowych bohaterów, to były w porównaniu z opowieściami Zo, nudy. Spotkania z panią profesor były takie ciekawe, że zaczęła jeździć z nimi także na tajne spotkania organizowane poza Toruniem. Andrzej opowiadał, że gdzieś na wsi, pod domem, w którym takie spotkanie się odbywało, stała dyżurna karetka pogotowia i odbierała zgłoszenia, a cała jej załogo siedziała w domu zasłuchana w opowieści Zo. Kiedy wyszła na jaw choroba Andrzeja, Zo bardzo się tym przejęła. Szansą dla mojego chorego na białaczkę męża, był przeszczep szpiku, operacja ta była jednak szalenie droga. Pani profesor napisała w tej sprawie list do Jana Nowaka-Jeziorańskiego, który mi przeczytała. Jeziorański nie mógł pomóc, a kiedy Andrzej umarł, Zo napisała do mnie piękny list kondolencyjny.
Elżbieta Zawacka jest też polskim pionierem edukacji dorosłych. W ówczesnym Instytucie Pedagogiki i Psychologii UMK, założyła zakład Andragoniki, który jednak, ze względu na wojenną przeszłość profesor Zawackiej, został pod koniec lat 70. zamknięty, a ona sama została zmuszona do odejścia na emeryturę.
- Miałam z nią zajęcia na obu semestrach 1975 – 76 roku – wspomina Ewa Wilewska. - Oczywiście – andragogikę. Przedmiot był trudny, a pani bardzo wymagająca. Przez całe dwie godziny ćwiczeń, uwagę trzeba było mieć wytężoną do granic możliwości, bo w każdej chwili mogło paść pytanie, na które należało odpowiedzieć, bo inaczej byłoby po prostu głupio. Sama pani profesor była bardzo poważna, nie pozwalała sobie na żarty z nami, ale nie wynikało to z tego, że była nastroszona, czy zła. Po prostu poważnie traktowała swój przedmiot. Do niektórych spraw odnosiła się z ogromną pasją, na przykład do sprawy likwidacji analfabetyzmu na wsi. Mówiła z takim zaangażowaniem, że człowiek prawie „żałował”, że nie żyje w tamtych czasach. Na koniec, na około 60 osób na roku, profesor Zawacka wystawiła dwie 5. Jestem szczęśliwą posiadaczką jednej z nich. Na studiach nic nie wiedzieliśmy o wojennej przeszłości profesor Zawackiej. Pamiętam jednak, że kiedyś dostała od kogoś kwiaty i widzieliśmy, że złożyła je pod pomnikiem ofiar II wojny światowej. Myśleliśmy jednak, że może ma po prostu kogoś, kto zginął na wojnie. Dopiero potem zaczęło do nas docierać, że Zo nie cieszy się popularnością wśród niektórych uniwersyteckich decydentów. Dla mnie profesor Zawacka jest nadal postacią bardzo znaczącą, była nią zresztą także wtedy, gdy jeszcze nic nie wiedziałam o jej wspaniałej przeszłości.

Warto zobaczyć
Elżbieta Zawacka opowiada o sobie i swoim życiu w filmie „Miałam szczęśliwe życie”, który można znaleźć w internecie pod adresem: http://www.esnips.com/doc/d2f1450f-b3aa-4e48-9db4-cd8e2e2d7e70/film-Zo

jak Zo uczyła konspiracji Solidarność http://arkr.dyskutuj.eu/post-vp29.html#29

_________________
http://AK.of.pl

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Armia Krajowa Strona Główna -> prof. gen. Elżbieta Zawacka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

www.AK.of.pl

Powered by phpBB © 2001 phpBB Group

(-1 2/3339 10/0.57244) MojeForum.Net - darmowe forum
stat4u
Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson (http://www.eddingschronicles.com). Stone textures by Patty Herford.